Od wielu miesięcy obiecywałam sobie, że kiedyś opiszę naszą 'krótką historię'...
Poruszam ten temat głównie dla tego, że gdy my z nim się zetknęliśmy, w internecie trafiałam głównie na krótkie artykuły o samej wadzie, a bardziej potrzebowałam przeczytać wrażenia rodzica, który już ma ten temat za sobą. Brakowało mi tego, a być może kiedyś ten tekst pomoże jakiejś innej mamie, która ciężko przeżywa najmniejszą chorobę swojego noworodka.
Czytaj dalej... KLIK
Mama Pawełka i Kasi, miłośnik dobrej muzyki, książek i kotów... Naukowiec (i nauczyciel) z zawodu, artysta z zamiłowania :)
10 września 2016
17 marca 2016
Cieszę się tym moim macierzyństwem...
W sumie... ja chyba nigdy nie marzyłam o założeniu rodziny... Takiej pełnej, z dzieckiem (dziećmi). Choć teraz, z perspektywy posiadaczki małego Misia, wydaje mi się, że nic lepszego nie mogło mi się przytrafić... Przed pojawieniem się małego moje życie wyglądało zupełnie inaczej. Miałam zupełnie inne plany, priorytety, zaczynałam nowy uczelniany rozdział. Teraz z tamtych planów została jakaś garstka, na dodatek w obecnej sytuacji o niebo trudniejsza do zrealizowania.
09 marca 2016
O zasypianiu po raz kolejny...
Źródło - KLIK
A kto w ogóle może uważać, że ta metoda ma sens? Pokażcie mi taką 'matkę'... chyba tylko człowiek kompletnie pozbawiony jakiegoś instynktu i empatii korzysta z takich metod... w dupie mam czas dla siebie zwłaszcza wieczorem. Mam dziecko i to z nim chcę spędzać ten czas. Ono tego potrzebuje i ja także. Od 9 miesięcy Pawełek zasypia tylko przy mnie tacie lub babci. Tylko! I w dzień i w nocy. I nie dla tego, że jest 'niegrzeczny' i sam nie potrafi... zasypia przytulony do najbliższych mu osób bo to jedyna sensowna metoda. Nigdy nie zamierzam uczyć dziecka zasypiania samemu... moja w tym rola, by zapewnić małemu Misiowi optymalne warunki by sen przyszedł w spokoju i pełnym poczuciu bezpieczeństwa... a na samodzielne zasypianie przyjdzie pora, gdy Miś będzie gotów i sam zacznie przejawiać takie skłonności czy potrzeby. Tymczasem dobranoc...
08 lutego 2016
Tematy, które budzą emocje
Wpisy od BlogOjciec to właśnie te, na które czekam co wieczór. Po pierwsze - fajnie, że pisze je facet. Po drugie - w 99% przypadków zgadzam się z jego zdaniem. Tak jest również w tym przypadku.
Ps. Jak w przyszłości ktoś będzie biegał za moim dzieckiem z łyżeczką 'serka dla zdrowia', utrącę łapę przy łokciu... Tak, wiem, sama jem dużo serków, ale jestem już duża dziewczynka i sama mogę decydować ile cukru itp. chcę przyjąć jednego dnia...
Suplementy 'na wszystko' - sama, był czas, że faktycznie trochę tego miałam w domu... Potem pojawiła się ciąża - odstawiłam wszystko poza jednymi witaminami - okazuje się, że da się żyć bez szuflady pełnej tabletek i jakoś nie czuję się gorzej.
Tekst wart uwagi i przemyślenia.
~~~
Kolki u najmłodszych...
U nas co prawda już zapomnieliśmy o sprawie, ale może komuś ta wiedza się przyda. Mnie by się przydała w trudnych sytuacjach, a stosowaliśmy tylko suszarkę, co wygodne nie było. Z resztą - nadal myślę o kupnie szumiącego misia. Szum pomaga nie tylko na kolki ;)
by SZCZESLIVA.pl
26 stycznia 2016
Nieperfekcyjne Panie Domu...
Uwaga, będzie wyolbrzymianie i uogólnianie.
Ostatnio nastała jakaś dziwna moda na 'nieperfekcyjne panie domu' i wszelkie tym podobne... Z każdego kąta internetu wyskakują posty o tym, jak to warto odpuścić... Sprzątanie, pranie, prasowanie, gotowanie, ogólnie 'dbałość w prowadzeniu domu'. Jedna babka przez drugą przekrzykują się, która jest bardziej wyluzowana i cool, bo dziś olała to czy tamto.
Przyznam - wkurza mnie to. Ja wiem. Dom jest do mieszkania, nie do sprzątania. Dodatkowo gdy ma się na głowie cokolwiek więcej, jak choćby dziecko (dzieci) oraz chęć wyrwania jakiegoś czasu dla siebie, nie zawsze to dbanie o dom wydaje się być ważne.
Ale...
O ile lepiej i bardziej komfortowo mieć tę chwilę dla siebie w czystym otoczeniu... O ile spokojniej się śpi ze świadomością, że rano wstaniesz i napijesz się kawy w zadbanel kuchni? Chcesz być cool i zajebista? Pokaż, że mimo wielu obowiązków, niewyspania, zmęczenia - dajesz radę ogarnąć przestrzeń wokół siebie...
Nie róbmy mody z niechlujstwa i lenistwa. Nie trzeba być 'perfekcyjną panią domu', ale z dwojga złego wolę tę stronę... Piszę to z perspektywy posiadania zwierzyńca (7 kotów i facet) i dziecka. Wiem co to zmęczenie i brak snu. Mimo wszystko 'daję radę' ... Brawo ja!
08 grudnia 2015
Pół roku szczęścia...
Za kilkanaście dni minie pół roku odkąd mamy małego Misia. Gdybym miała podsumować ten czas, to wszystko było i jest zupełnie inaczej niż sobie wyobrażałam.
Nie da się mieć kontroli nad wszystkim, do czego byłam bardzo przyzwyczajona... Planowanie czegokolwiek to czysta abstrakcja - włącznie z planami powrotu do aktywności 'zawodowej'. Przed porodem myślałam sobie - ok, miesiąc dam sobie luzu - potem wracam do pracy... Potem -ok, 3 miesiące... 4, a może pół roku. Teraz widzę, że ten klasyczny, roczny macierzyński to jest absolutne minimum (przynajmniej dla mnie), żeby nacieszyć się nową rolą, ale też do niej przywyknąć i wypracować nową 'normalność'.
Dzisiaj nie wyobrażam sobie dzielenia czasu pomiędzy Misia, a pracę... nie tylko ze względów emocjonalnych, ale i fizycznych. Brak snu, ogólne zmęczenie itp. skutecznie powstrzymują od podejmowania ambitnych wyzwań ;) na wszystko przyjdzie odpowiednia pora - tymczasem - spać! :)
05 grudnia 2015
SBB Live :)
Dzisiaj można było być w Krakowie i podziwiać Kraftwerk lub w Siemianowicach Śląskich podziwiać SBB. Powiem szczerze, byłam już na koncercie Kraftwerku - a zobaczyć SBB w tym składzie i w tej formie - absolutnie bezcenne! Koncert marzenie!
30 listopada 2015
Poniedziałek...
Jeśli ktoś się zastanawia, jak z uśmiechem na twarzy witać poniedziałek po 4h snu (w ratach) - niniejsze zdjęcie jest odpowiedzią...
13 listopada 2015
Domowa porcja zdrowia i odporności :)
O czym teraz myślę? O tym, że nie będę wspierać firm nestle, danone i im podobnych w ich propagandzie, jakoby ich 'deserki' dla dzieci były szczytem zdrowej przekąski... jogurt z domu robi się niemal sam, a mając kontrolę nad dodatkami zapewnię dziecku nie tylko zdrowe kultury bakterii ale i słodki, owocowy smak bez cukru i innych magicznych dodatków... tyle mogę :)
![]() |
| Brawo Ja ;) |
11 listopada 2015
Bycie mamą...
O macierzyństwie u SZCZESLIVEJ, czytuję od jakiegoś czasu. Dziewczyna jest typową blogującą mamą, pisze dobrze, szczerze, mądrze... W taki sposób, że większość młodych mam znajduje u niej swoje odbicie.
W kontekście tego tekstu ;) kilka słów ode mnie...
no... Nie inaczej!
Też siebie nie podejrzewałam o wiele rzeczy, które teraz są naturalne. I też przed pojawieniem się młodego prowadziłam skrajnie luźny tryb życia, a wszystko dopasowywałam do siebie, a nie siebie do 'wszystkiego'. Było bardzo wygodnie. Teraz jest mniej wygodnie, ale i tak najlepiej! Nie zamieniłabym teraźniejszości na tamtą wygodną egzystencję... A w kontekście tytułu - pewne aspekty życia na pewno na jakiś czas się kończą. Powiedzmy, że pojawienie się młodego to jakby wcisnąć guzik 'pause' przy wielu sprawach, do których przyjdzie jeszcze pora wrócić. Ale na wszystko jest odpowiedni czas, a z tych pierwszych miesięcy bycia z maluchem żal jest tracić choćby minutę na inne zajęcia ;) i tak, pisze to ja :D ktoś, kogo nikt nie podejrzewał o takie podejście...
Ps. Dziecko to absolutnie najlepszy odwyk od komputera :P polecam każdemu. Można nie włączyć przez 3 tygodnie i nadal żyć! Poważnie!
05 listopada 2015
17 października 2015
Co z tym czasem???
Naukowcy powinni przebadać bardzo poważny problem z czasem, który obserwuje każdy rodzic od momentu pojawienia się na świecie dziecka do ...? Mianowicie, czas zaczyna płynąć 10 x szybciej, człowiek ma poczucie, że wszystko robi w pośpiechu, a jednocześnie ciągle ma listę rzeczy 'do zrobienia', która nie staje się krótsza... Powiedziałabym nawet, że punktów przybywa...
Momentami mam wrażenie, że próba prowadzenia normalnego trybu życia, w którym ma się czas dla siebie (tfu - na pracę i inne około domowe sprawy) to wymysł chorej wyobraźni...
14 października 2015
Jedna chwila...
Od 3 miesięcy wieczór to czas zarezerwowany tylko dla mnie i Misia... Żadna praca do wykonania i żadna inna osoba w tym czasie nie istnieje - nawet w sytuacji gdy zawalam jakiś umówiony termin czy sama padam na twarz. Są rzeczy ważne i najważniejsze, jak mawia przyjaciel - i nikomu tego czasu wieczornego z maluchem nie oddam...
by BlogOjciec.pl
28 września 2015
Bucik...
Dziś odebraliśmy nowy sprzęt Misia. Już w najbliższy czwartek, po 3 miesiącach walki z gipsem na nóżce - zamieniamy betonowy bucik na coś takiego. JUPIII :)))
19 września 2015
Daj sobie czas...
A ja daję sobie czas na wszystko... na bliskość z synkiem zwłaszcza!
Dobry tekst...
Dobry tekst...
...by CALARESZTA.pl
09 września 2015
OSTATNI!!!
Ostatni gips na nóżce mojego Misia! Co prawda przed nami jeszcze trzy tygodnie z tym betonem, ale myśl, że więcej już go nie zobaczymy napawa szczęściem, jakie ciężko sobie wyobrazić... Mój malusi Pawełek przeszedł dziś operację wydłużenia ścięgna Achillesa. "Zabieg", którego bałam się od dnia jego narodzin... W końcu mamy go za sobą i odliczamy godziny do wyjścia z domu!
08 września 2015
Dowiedziałam się, czym jest stres...
Jeśli wydaje Wam się, że wiecie co to stres - odprowadźcie swoje dziecko na blok operacyjny, a potem czekajcie aż wróci...
05 września 2015
Cztery Pory Roku...
Słuchałam dzisiaj 'Zimy' Vivaldiego i przypomniało mi się genialne zamknięcie koncertu '4 Pory Roku...' w wykonaniu Eli i Andrzeja Mierzyńskich. Tak bardzo bardzo bardzo bym chciała jeszcze kiedyś powtórzyć odwiedziny w Olsztynie (i może nie tylko w Olsztynie...) Tym razem z Pawełkiem... Marzy mi się, by udało się w młodym zaszczepić choć odrobinę muzycznej pasji, a może w przyszłości sam chciałby razem z rodzicami jeździć po Polsce 'za muzyką...'
Subskrybuj:
Posty (Atom)











